Zima i zimowe fotki w śniegu są fajne, „chodliwe” i pożądane. Jednak dla nas, fotografów na zawodach zima oznacza… fotografowanie w halach. Każdy kto choć raz miał tę możliwość, by robić jakiekolwiek zdjęcia, choćby telefonem w hali, zapewne zaklinał światło oraz cienie 😉 – My też, nie raz, naprawdę!

Prawdą jest, że nawet na najnowszych, kwarcowych halach oświetlenie dla dynamicznych zdjęć koni bywa po prostu ciężkie – zwłaszcza jeśli nie dysponujemy sprzętem z najwyższej półki. Jak zatem sobie poradzić, by przetrwać zimowy sezon halowy bez rozczarowań i móc z dumą publikować zdjęcia?

1. Przygotowanie i obserwacja

Wybieramy się na zawody – pakujemy sprzęt – oczywista oczywistość. Warto jednak zainteresować się warunkami, jakie panują w danej hali, bo hala hali nie równa. Nie będę porównywać nowej hali w Sopocie ze starą, bo to byłaby gruba przesada, ale np. rozejrzenie się po parkurze – gdzie pada słońce z okien, które kąty są niedoświetlone przez sztuczne oświetlenie, które przeszkody najlepiej widać, naprawdę dużo daje.

Kolejna sprawa to obiektyw. Dobierzmy taki, które będzie po prostu najjaśniejszy.
Z braku laku, na Halowym Pucharze Polski w ujeżdżeniu w 2011 roku fociłam… stałką 50tką, ale ze światłem 1.8! W doddatku Canonem 4000D. I nie było ważne, że to typowy obiektyw portretowy, w dodatku z najniższej półki – Wiecie jaka to była radość, gdy zdjęcia wychodziły w końcu jak zdjęcia, a nie ciemne nieostre plamy? 😀 Zoomu nie było, ale odpowiednie ustawienie (z tyłu miałyśmy popołudniowe zachodzące słońce, wiec dodatkowe źródło światła 😀 ) dało całkiem nie najgorsze, jak na tamte warunki, zdjęcia:

Po zawodach, powyższe zdjęcia pani Katarzyny Milczarek zostały opublikowane na firmowej stronie Stubbena 🙂

+ krótkie momenty, podczas Halowego Pucharu Polski w skokach w 2011r, gdzie na ciemnej, grobowej hali zachodziło słońce:

2. Ustawienia

Nie podamy tu konkretnych wartości, bo takowe zależą bardzo mocno od samego body + szkła, a także samych warunków, no i miejsca jakim aktualnie stoimy. Na pewno nie należy myśleć, że raz ustawiona migawka i przesłona wystarczą, by sfotografować całe zawody 🙂 (zakładamy oczywiście, że z robienia zdjęć na trybie ‚auto’ wyrośliśmy ;] ) Zarówno wędrujące słońce, co za tym idzie pora dnia, maść konia jak i kąt pod jakim focimy (stoimy, kucamy, siedzimy) ma znaczenie i będzie to wpływać na zdjęcia.

3. Technicznie rzecz biorąc…

Co zatem będzie najważniejsze?
W halach absolutnie zabronione jest używane lamp błyskowych! Należy mieć to na względzie, zwłaszcza jeśli w ustawieniach aparatu lampa włącza nam się automatycznie, gdy pomiar światła jest niedostateczny.

– Nie przesadzamy z ISO. Pamiętamy, ze im wyższa wartość, zdjęcie będzie jaśniejsze, ale też będzie bardziej ziarniste. W zależności od marki i modelu wartości ISO wahają się od 100 do nawet 164 0000 (są to wartości aparatów stricte profesjonalnych). Dodatkowo, ekrany w aparatach nie są idealne i nie powalają wielkością. Jeśli nie dysponujemy laptopem, by na bieżąco zgrywać zdjęcia w biurze prasowym i móc dokładnie ocenić ziarnistość – nie windujmy wartości iso mocno w górę.

– Ideałem byłoby, gdyby przysłona mogła być maksynalnie otwarta, a czas otwarcia migawki maksymalnie krótki – to gwarantuje głębie, ostre żądane obiekty i rozmyte tło. W praktyce  musimy działać na zasadzie coś za coś – ruszone zdjęcia kompensujemy domknięciem przysłony, lub zmniejszeniem czasu otwarcia migawki, co za tym idzie – potrzeba wtedy kadr rozjaśnić, a więc otworzyć przysłonę/podnieść iso.

– Autofocus. W miejscach, gdzie pomiar światła będzie niejednoznaczny, nasz AF może się gubić. Rozwiązaniem może się okazać zablokowanie AF, jednak przechodząc do kolejnych zdjeć należy się upewnić czy ostrzymy prawidłowo.

– Zdjęcia seryjne. Jeśli posiadamy w miarę szybką lustrzankę, warto w takim trybie robić zdjęcia – zwiększa to szanse na dobre ujęcie i uchwycenie pożądanego kadru.

4. W postprodukcji

Wierzymy, że nasi czytelnicy nie są niczym naturalsi i muszą mieć „naturalne” niczym nie tknięte zdjęcia. Korzystajcie z programów do obróbki zdjęć! Obecnie, poza płatnym pakietem Adobe, można w sieci znaleźć także kilka pomniejszych programów, które całkiem dobrze mogą się sprawdzać w podstawowej obróbce. Korzystanie z takowych to żadna zbrodnia czy ujma na honorze – to swojego rodzaju ciemnia, odwołując się do czasów fotografii analogowej.
Tylko próbowanie, testowanie różnych ustawień, ‚suwanie suwaczkami’ daje postęp i buduje doświadczenie. Do prawie każdego programu na youtube można znaleźć wiele tutoriali, które pokazują krok po kroku funkcje i rozwiązania.

5. Podsumowując

Equine Sport Photography