Wiem (skądinąd), że zaglądają tu nie tylko końscy fotografowie, ale także i ich klienci.

I jakkolwiek w czasie sesji fotograf może dać z siebie wszystko, a potem w domu próbować ratować foty w fotoszopie, nie narysuje zdjęcia od nowa.
I co zrobić z tym faktem, pytacie? Mam na to jedną, genialną odpowiedź:

PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO SESJI!

W poniższych punktach znajdziecie najważniejsze rzeczy, dzięki którym wasza wymarzona sesja i zapłacone fotografowi pieniądze, nie pójdą w błoto.

  • 3, 2, 1 - Uśmiech!

    Możesz poćwiczyć uśmiech przed lustrem i popatrzyć na youtubie jakie są podstawy pozowania. Nie jest to konieczne, ale warto.

  • Diabeł tkwi w szczegółach

    Zabierz ze sobą kosmetyki, jeśli ich używasz. Zwłaszcza puder i szczotkę do włosów. Ja (gdy stoję przed, a nie za obiektywem) zawsze mam też ze sobą korektor, błyszczyk, róż, żeby uwidocznić rysy twarzy i lakier do włosów.

  • Kiedy lepiej odpuścić?

    Jedna z najważniejszych rzeczy: jeśli Twój koń jest chory/wychudzony/ma grzybicę i zapadnięty grzbiet… daruj sobie sesję. Zawołaj weta, dietetyka, fizjoterapeutę i wyprowadź konia na prostą, a potem w nagrodę, zafunduj wam wypaśną sesję foto. Bo inaczej, część osób Wam przyklaśnie, a część powie szczerze, co widzi. I będzie Wam przykro. Zrób sobie telefonem fotki do porównania i niechaj będzie efekt „wow”. Jeśli mimo wszystko, chcesz się ubrać w sukienkę i pomalować Twojemu koniowi w kondycji rzeźnej, kopytka na brokatowo, zamknij twarz i przyjmij na klatę późniejszą krytykę.

  • Przelew / gotówka?

    Nie zapomnij o zapłacie 😀 Ważne!

  • Pod karą śmierci...

    Nie pytaj foto, kiedy dostaniesz fotki i nie molestuj go potem co 10 minut, bo więcej nie zrobi Ci zdjęć.
    Pamiętaj, że działa to w obie strony – tak samo szybko i od razu, fotograf może chcieć zapłaty za sesję. Każdy kij ma dwa końce – bądź świadom tego!

  • Najważniejsze!

    BAW SIĘ DOBRZE To najważniejsze i tego Wam życzę, a efekty będą na zdjęciach! 🙂