Tym razem trochę więksi modele – Ania i Dobrodziej w scenerii Kolibek. Wielka szkoda, że tak piękne stajnie stają się pierogarnią, to miejsce miało nieziemski klimat… Dla niezorientowanych: Zespół Pałacowy Kolibki w przeszłości był stajnią, w której normalnie urzędowały konie oraz szkółka jeździecka, w której to karierę zaczynało pół Trójmiasta 😉 (Ja także, chociaż tylko chwilę, jakoś mimo wszystko wolałam hipodrom) Po X latach, jak to bywa w życiu – sprawy własnościowe tak się potoczyły, że konie ze stajni musiały się wynieść, do – co prawda – nowiutkich stajni po drugiej strony ulicy, zaraz za CH. Klif, jednak ilekroć przejeżdżam obok jest mi trochę żal… Chyba głównie tego klimatu.

Tak, tak – uparcie twierdzę, że stary sopocki hipodrom też miał swój niepowtarzalny klimat! Co z tego że dachy w stajni przeciekały, nie było ogrzewania, hala śmierdziała a na padokach można było znaleźć przedwojenny gruz. Spędziłam tam prawie całe dzieciństwo – biegało się po torze skacząc krosówki, jadło gorące kubki grzejąc wodę grzałką, po  marchewki chodziło się na ryneczek obok, a po powrocie do domu śmierdziało się halową stęchlizną na kilometr. I te tysiące historii, plotek i opowieści… 😉
A propos hipodromu jeszcze… Kołacze mi się w związku z tym pewien pomysł, jednak musi w mym berecie dojrzeć, ale jak już dojrzeje, na pewno będzie o tym głośno! 😎

Tymczasem jednak – Ania i Dobrodziej!

Equine Sport Photography